Marta

Ur. 30.01.1991 r. – Zm. 16.01.2019
2007- 2011 Liceum Sztuk Plastycznych im. B. Morando w Zamościu
2011- 2016 Wydział Malarski, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
2017 – New York Academy of Art

MartaPleskaczyńska

Była nietuzinkowa: zbuntowana, niesforna, jednym słowem – rogata dusza!

Na otaczający świat patrzyła z osobliwej, zazwyczaj zaskakującej perspektywy. 

Umiała zjednywać sobie ludzi. Nie akceptowała barier ani konwenansów.

W tym, co robiła, co myślała i mówiła, przypominała swoją ukochaną Fridę Kahlo. 

Kobietę, której słowa w zaskakujący sposób – ją samą – Martę – charakteryzowały.

„Malowanie jest jedyną umiejętnością, którą posiadam, nie posiadam żadnych innych.
Nigdy nie malowałam snów. Malowałam swoją rzeczywistość.” Frida Kahlo

Niełatwo pisze się o twórczości innego artysty mając samoświadomość twórczych dylematów, rozterek, zmagań i konieczności pokonywania siebie oraz swoich ograniczeń, 

a wszystko w imię artystycznego rozwoju. Jednakże myśląc o twórczości Marty, w zasadzie dłonie same składają się do oklasków, i podziwiać należy zapał, talent i upór.

Zobaczyłem prace Marty jeszcze przed wyjazdem do Nowego Yorku, i wtedy zaskoczyła mnie pierwszy raz. Malowała zwierzęta Afryki tak jakby one były częścią jej codzienności. Zastanawiałem się, gdzie ona to widzi? Ale ona widziała i przede wszystkim, co ważne, działała z pasją.

Później, gdy znów zetknąłem się z jej pracami zobaczyłem już rasowego malarza a właściwie malarkę. Ekspresja, widocznie wcześniej nie w pełni jeszcze uświadomiona, uderzyła nagle w płótno i kartony. W pracach pojawiło się znacznie więcej niedopowiedzeń, ale i siła poszukiwania, otwartość na zmiany, czujność i odwaga w stawianiu linii, plamy, w drążeniu tematu z którym artystka postanowiła się zmierzyć.

Znajdziemy naprawdę dużo przyjemności podążając za śladem ręki artystki, liniami, które wyplatają z wyobraźni struktury i formy, najczęściej zwierząt ale o ile sugestywniej przedstawionych niż poprzednio. Także zmiany w sposobie malowania, podejściu do koloru ujawniają jaki owocny artystycznie był to dla niej czas.

Zaskoczyła i ucieszyła mnie ta przemiana, a prace z tego okresu osobiście lubię najbardziej.

artysta malarz – Andrzej Lichota